Main menu:
Ogromne bogactwo świata języków.
Summer Institute of Linguistics, Inc (SIL International) w Austin, w Teksasie jest istniejącą od 1934 roku nienastawioną na zysk organizacją działającą na rzecz zachowania istniejących na świecie języków. Zajmuje się badaniami lingwistycznymi takimi jak analiza fonetyczna, leksykalna i gramatyczna oraz nadawaniem językom formy pisanej, tworzeniem elementarzy i organizacją szkolnictwa. Tym samym SIL utrzymuje języki przy życiu i udowadnia lokalnym społecznościom, że każdemu z nich można nadać formę pisaną.
Organizacja zatrudnia 5 500 pracowników pochodzących z ponad 60. krajów. W sferze jej bezpośrednich zainteresowań badawczych znajduje się ok. 2 600 języków, którymi porozumiewa się 1,7 mld. ludzi żyjących w 100 krajach. Realizuje swą misję obiektywnie, bez względu na ideologię, płeć, rasę oraz etniczne i lingwistyczne korzenie osób mówiących zanikającymi językami, którym pragnie służyć. Należąca do SIL witryna internetowa Ethnologue.com jest źródłem licznych informacji o językach świata. Prace językoznawcze zrealizowane przez SIL potwierdzają, iż obecnie mówi się na świecie 6909 językami, których rozkład geograficzny przedstawia się następująco:
Afryka 2 110 (30,5%)
Ameryka Płn. i Płd. 993 (14,4%)
Azja 2 322 (33,6%)
Europa 234 (3,4%)
Pacyfik 1 250 (18,1%)
RAZEM 6 809 (100 % )
(według 16. Wydania Ethnologue z 2009 r.)
Kraje posiadające największą liczbę języków:
1. Papua Nowa Gwinea 830
2. Indonezja 722
3. Nigeria 521
4. Indie 445
5. USA 364
6. Kamerun 279
7. Meksyk 297
8. Chiny 296
9. Dem. Rep. Konga 217
10. Australia 207
11. Brazylia 193
12. Filipiny 181
12.Kanada 169
13. Malezja 145
Źródło: http://www.ethnologue.com, Ethnologue, 16th Edition, M. Paul Lewis, Editor
Worldwatch Institute powstał w 1974. Zajmuje się badaniami interdyscyplinarnymi, analizowaniem zagadnień wpływających na przyszłość ludzkości z globalnej perspektywy oraz tworzeniem publikacji odnoszących się do trendów w dziedzinie ochrony środowiska, spraw socjalnych i ekonomicznych. Jest think tankiem realizującym misję polegającą na dostarczaniu informacji i pomysłów potrzebnych do stworzenia zrównoważonego świata. Prowadzi bezstronne i niezależne badania finansowane w większości z darowizn pochodzących od prywatnych organizacji i indywidualnych sponsorów. Prawie jedna trzecia budżetu Instytutu pochodzi ze sprzedaży publikacji, w tym wydawanych corocznie książek State of the World (Raport o Stanie Świata) oraz Vital Signs, dwumiesięcznika World Watch , serii Worldwatch Paper, prenumeraty State of the World Library, oraz nowej płyty CD - Signposts. Publikacje te cieszą się popularnością wśród osób podejmujących decyzje w dziedzinie polityki, biznesu i mediów oraz zwykłych ludzi, którym leży na sercu ich własna przyszłość i tych, którzy po nich nadejdą. Instytut działa na rzecz ekologicznego społeczeństwa, kierującego się zasadami sprawiedliwości społecznej i zaspokajającego swoje potrzeby bez stwarzania zagrożenia dla środowiska naturalnego i dobrobytu przyszłych pokoleń.
W przystępnych i opartych na faktach analizach problemów współczesnego świata, Worldwatch informuje światową społeczność o złożonych współzależnościach występujących pomiędzy ludźmi, przyrodą i ekonomią. Koncentruje się na docieraniu do przyczyn leżących u podstaw różnych problemów współczesności oraz na praktycznych rozwiązaniach w celu skłonienia ludzi do rewidowania swoich zachowań oraz podejmowania nowych konstruktywnych działań i zmieniania stylu życia.
Poniższy skrót pochodzi z artykułu Last Words: The Dying of Languages (Ostatnie słowa: języki wymierają) zamieszczonego w World Watch Magazine (edycja May/June 2001). Jego autorem jest Payal Sampat, jeden z badaczy Instytutu, pochodzący z Bombaju, który wychowywał się i dorastał w wielojęzycznym środowisku. Posługiwał się w dzieciństwie pięcioma językami, w tym językiem swoich dziadków należących do ludu Kutchi, którym w Indiach mówi obecnie ok. 800 000 ludzi. Od najmłodszych lat zdawał sobie instynktownie sprawę z ograniczonego zasięgu i stosunkowo małej przydatności praktycznej języka przodków, dlatego ku rozpaczy najbliższej rodziny czynił wszystko, by wyrwać się z tego językowego kręgu i włączyć się w nurt języków: angielskiego, marathi i hindi, którymi w Indiach mówią dziesiątki i setki milionów ludzi. Postępując tak, zachowywał się pragmatycznie, bo dzięki temu mógł łatwiej zawierać przyjaźnie, oglądać telewizję i osiągać lepsze wyniki w nauce. Wybrał zatem języki gwarantujące mu większą siłę przebicia i mogące stanowić narzędzie sukcesu. Uczynił to w kraju, w którym istnieje ok. 445 języków, w tym 350 o gwałtownie zmniejszającej się liczbie użytkowników. Podobne procesy zachodzą na całym świecie. Niemal połową języków świata (ponad 6 900) posługują się społeczności liczące mniej niż 2 500 osób. Ludzie ci emigrują, umierają, padają ofiarą katastrof naturalnych, a przede wszystkim wtapiają się w nurt przemian cywilizacyjnych i kulturowych, które niesie globalizacja. W konsekwencji języki umierają podobnie jak ludzie, tylko szybciej. Ocenia się, że w przypadku utrzymania się dotychczasowego trendu, liczba języków świata zmniejszy się pod koniec bieżącego stulecia o połowę, a nawet o dziewięćdziesiąt procent. Oznacza to utratę, na ogół nieodwracalną, jednego języka w ciągu dwu tygodni. Losu tego uniknie prawdopodobnie tylko 600 języków, których dzieci uczą się w szkołach. Jak szacują eksperci UNESCO, w celu przekazywania języka z pokolenia na pokolenie, musi nim mówić co najmniej 100 000 ludzi.
Te pesymistyczne szacunki znajdują uzasadnienie w statystycznie udokumentowanych doświadczeniach z przeszłości. Proces wymierania języków rozpoczął się prawdopodobnie w 15. wieku, w okresie odkryć geograficznych i ekspansji państw europejskich. Od tego czasu z 15 000 istniejących wówczas języków znikło od 4 000 do 9 000. Przyczyną były wojny, ludobójstwo, katastrofz ekologiczne, niekorzystne dla mniejszości językowych rozwiązania legislacyjne i postępująca ich asymilacja. Wielu antropologów dostrzega tu analogię z procesami ekologicznymi, gdzie liczba zwierząt należących do zagrożonych gatunków zmniejsza się, bo w miarę upływu czasu coraz trudniej znaleźć im partnerów. Języki o niewielkiej liczbie użytkowników stają się coraz rzadsze, bo nikt nie chce się ich uczyć. W konsekwencji zdecydowanie zwiększają się ogromne grupy językowe.
Połowa ludności świata posługuje się piętnastoma najpowszechniej znanymi językami, zaś 100 języków służy 90 procentom ludności świata. Zyskują na tym języki europejskie. Posiadająca cztery procent języków Europa charakteryzuje się stosunkowo niskim zróżnicowaniem językowym, jednak przypada na nią pięć z dziesięciu najpopularniejszych języków świata. Najwięcej ludzi mówi chińskim językiem mandarin (885 mln, ponadto 328 mln przypada na inne dialekty języka chińskiego), następnie angielskim (328 mln w 112 krajach), hindi (182 mln w 20), hiszpańskim (329 mln w 44) oraz arabskim (221 w 57), bengalskim (125 mln w 10), portugalskim (178 mln w 37), rosyjskim (144 w 33), japońskim (122 w 25), francuskim (67.8 w 60) i niemieckim (90,3 mln w 43). Dane te dotyczą osób, dla których każdy z wymienionych języków jest pierwszy. Liczba użytkowników tych języków jest w rzeczywistości dużo większa. Przykładem jest wszędobylski język angielski będący niewątpliwie wygodnym narzędziem komunikacji międzynarodowej. Zyskuje on na znaczeniu jako światowy język nauki, handlu oraz kultury. To w nim powstaje większość książek, gazet oraz międzynarodowej korespondencji w postaci tradycyjnej i elektronicznej. Według niektórych szacunków jest on używany codziennie w tej czy innej formie przez prawie 1,6 mld. ludzi. Ponadto stanowi drugi język dla 322 mln osób. Ponad połowa wszystkich języków świata używana jest w zaledwie ośmiu krajach (Papui Nowej Gwinei (832), Indonezji, Nigerii, Indii, Meksyku, Kamerunie, Australii i Brazylii), jednak większość języków ma bardzo ograniczony zasięg i mówią nimi małe społeczności i na stosunkowo niewielkich terytoriach. Szczególnym bogactwem językowym charakteryzuje się Papua Nowa Gwinea zamieszkana przez 0,1 procenta ludności świata, na którą przypada ok. 15 procent istniejących języków. Na Filipinach mówi się 172 językami, zaś na maleńkim archipelagu Vanuatu zamieszkałym przez 200 000 ludzi funkcjonuje ich 110.
W wielu regionach języki wymierają. Na przykład w Australii z 250 języków autochtonicznych 90 procent ociera się o zagładę, przy czy tylko 7 z nich ma 1 000 użytkowników. Szansę przetrwania następnych pięćdziesięciu lat mają tylko dwa lub trzy języki. Skłania to naukowców do dramatycznego stwierdzenia, że Australia "wykrwawia się" lingwistycznie.
Nie lepiej dzieje się w innych częściach świata.
W Ameryce Północnej nieodwołalnie odchodzi do przeszłości ogromne bogactwo językowe ciągle jeszcze charakteryzujące Meksyk. W czasach odkrywania Ameryki przez Krzysztofa Kolumba na obszarach dzisiejszych Stanów Zjednoczonych istniało ok. 300 języków, podczas gdy obecnie tylko pięć z nich ma ponad 10 000 użytkowników. Osiemdziesiąt procent tubylczych języków istniejących jeszcze w USA i w Kanadzie (260) nie jest nauczane w szkołach.
W Ameryce Południowej mogącej poszczycić się ciągle posiadaniem ok. 640 języków, wiele z nich dosłownie starto z powierzchni ziemi. Ok. 80 procentami tubylczych języków posługują się grupy liczące mniej niż 10 000 ludzi i 27 procentom grozi odejście w niebyt. W Brazylii, będącej prawdziwą skarbnicą językową, zniknęły już 42 języki, zaś większość pozostałych jest szybko wypierana przez portugalski. W regionie Amazonki tylko niewieloma językami posługuje się ponad 500 osób, zaś wiele języków ma mniej niż 100 użytkowników (np. Katawixi i Arikapu mówi odpowiednio 10 i 6 osób).
W Afryce będącej kolebką ok. jednej trzeciej języków świata (w samym tylko Sudanie używanych jest około stu języków) wygasły 54 języki, zaś 116 znalazło się na krawędzi i może wkrótce odejść do przeszłości.
W Azji liczącej 3 mld ludzi ponad połowa tubylczych języków ma mniej niż 10 000 użytkowników.
Nawet tak ekspansywna lingwistycznie Europa, mogąca poszczycić się językowym zawłaszczaniem licznych krajów świata, traci niektóre języki. W 1974 roku zmarł Ned Maddrell, ostatni mieszkaniec wyspy Man mówiący w języku mańskim, zaś w 1992 roku Tefvik Esenc, ostatnia osoba znająca Ubykh, język kaukaski o największej liczbie spółgłosek.
Proces zanikania języków jest w niewielkiej mierze rekompensowany poprzez pojawianie się nowych języków, takich jak Esperanto utworzony w 1887 roku lub renesans istniejących, lecz do niedawna używanych w bardzo ograniczonym zakresie (hebrajski).
Istnieje też 114 języków migowych, które uzyskały rangę języków mówionych, lecz służą niemal wyłącznie osobom głuchoniemym. Do nowopowstałych języków należy też 81 języków kreolskich, 117 pidgin oraz szereg języków pełniących funkcje handlowe. Wszystkie stanowią produkt wymieszania się dwóch lub większej liczby języków, z których przynajmniej jeden jest zazwyczaj językiem kraju posiadającego kiedyś kolonie. Języki kreolskie mają niekiedy strukturę wystarczająco kompleksową, by służyć poszczególnym narodom jako języki ojczyste, natomiast języki pidgin cechują się bardzo uproszczoną gramatyką i ograniczonym słownictwem.
Około 80% języków świata funkcjonuje tylko w krajach ich pochodzenia, zaś wszystkie języki, którym grozi znikniecie, występują tylko na bardzo ograniczonym obszarze i nie można spotkać ich nigdzie indziej.
Język może zniknąć z wielu powodów, jednak najpowszechniejszym i "najbardziej bezpośrednim jest eksterminacja wszystkich ludzi, którzy się nim posługują". Taki los spotkał wszystkie tubylcze języki Tasmanii, w wyniku kolonizacji wyspy przez Brytyjczyków w latach 1803 - 1835. Podobnie stało się z językiem Ubykh, który przestał istnieć na skutek aktu ludobójstwa popełnionego przez Rosjan na 50 000 mieszkańcach północnego Kaukazu w latach 1860. lub zmuszenia ich do opuszczenia należącego do nich regionu.
W imię jedności poszczególnych państw ich rządy zwalczały odrębność językową poszczególnych społeczności, a czasem całych narodów. Celowi temu służyło przymusowe kształcenie dzieci w języku dominującym w określonym kraju, czego ubocznym, a czasami zamierzonym skutkiem, było zniechęcanie ich do posługiwania się językiem ojczystym. Przykładem mogą być Stany Zjednoczone, gdzie jeszcze do niedawna nauka w szkołach istniejących w rezerwatach odbywała się obowiązkowo w języku angielskim. Na Hawajach, gdzie przed włączeniem ich do USA nauczano języka hawajskiego w 150 szkołach, po aneksji archipelagu wprowadzono w nich zakaz jego stosowania. W byłym Związku Radzieckim język rosyjski został narzucony jako instrument kształcenia i sprawowania władzy. Zasada ta obowiązywała w całej "epoce sowieckiej" i okazała się niezwykle skuteczna. W konsekwencji, we współczesnej Rosji 90 procent ludności mówi po rosyjsku, podczas gdy niemal 70 procent z istniejących tam jeszcze 100 języków znajduje się o krok od językowej zagłady. Ofiarą tej polityki padło wiele języków syberyjskich, takich m.in. jak Gilyak, którym posługuje się tylko 400 osób, Udihe, którym mówi 100 osób przesiedlonych w region rosyjskojęzyczny czy Yugh, używany tylko przez 3 osoby.
Promowanie jednego języka kosztem innych jest uważane za sposób umacniania tożsamości i jedności narodowej, zwłaszcza w etnicznie zróżnicowanych krajach, które nie zostały zjednoczone w czasach kolonialnych. Rządy krajów Wschodniej Afryki faworyzowały na przykład język Swahili, który zdominował takie języki lokalne jak Alagwa w Kenii i Zalamo w Tanzanii. Jednak jak zauważają w swojej książce lingwiści Daniel Nettle i Suzanne Romaine, wspólny język wcale nie gwarantuje jedności politycznej. Wystarczy powołać się na przykład Irlandii Północnej, której problemy nie są ani trochę mniejsze, mimo iż obydwie strony pozostające w konflikcie mówią po angielsku. Podobnie dzieje się w Somali, gdzie wysoki stopień spójności językowej nie jest czynnikiem mogącym ograniczyć rozmiary wojny domowej, która od dziesięcioleci nęka chronicznie ten kraj.
Języki ojczyste stanowią klucz do poznania i zrozumienia narodów i kultur. Wygasanie języków zubaża oczywiście kulturę, jednak spowodowane tym skutki znacznie wykraczają poza dotknięte nią społeczności i godzą w całą ludzkość. Cierpi nie tylko lingwistyka, lecz także inne nauki czerpiące z niej wiedzę, takie jak psychologia i antropologia. Kolejna konsekwencja polega na zmniejszaniu zdolności do pojmowania przeszłości. Języki kryją w sobie istotne wskazówki do zrozumienia historii naszego gatunku. Na przykład dzięki badaniom słów odnoszących się do różnych upraw i narzędzi rolniczych, lingwistka Johanna Nichols dotarła do korzeni mieszkańców obecnego Kaukazu i stwierdziła, iż są oni potomkami starożytnych rolników dawnego Żyznego Półksiężyca.
Ostatnim wreszcie skutkiem zanikania dywersyfikacji językowej jest zmniejszanie się możliwości zrozumienia zróżnicowania biologicznego różnych regionów, których mieszkańcy tworzyli bogate słowniki w celu opisania otaczającej ich przyrody, stanowiące kolektywne przewodniki po środowisku naturalnym, odzwierciedlające niekiedy wiedzę setek pokoleń. Na przykład rdzenni Hawajczycy nazywali różne gatunki ryb, stosując takie kryteria jak pora ich rozmnażania się, przydatność do celów leczniczych czy sposoby połowu.
Dobrą wiadomością jest to, że niektóre języki powoli powracają do życia dzięki pomocy rządów, lingwistów i miejscowych społeczności. W 1999 roku cztery osoby ukończyły szkołę średnią na Hawajach w wyniku nauczania prowadzonego wyłącznie w języku hawajskim. Stało się tak po raz pierwszy w ciągu stu lat od przyłączenia tego terytorium do USA. Sukces ten był wynikiem starań organizacji Punana Leo zmierzającej do odrodzenia języka hawajskiego, którym mówi obecnie 1 000 osób. Język kornwalijski, który wyszedł całkowicie z użycia z chwilą śmierci ostatniej posługującej się nim osoby (w 1777), ma obecnie 2 000 użytkowników. Potężną siłą sprawczą takich odrodzeń był nacjonalizm , tak jak stało się to w przypadku języka gaelickiego czy hebrajskiego, który na przestrzeni ostatniego wieku przeszedł pomyślnie długą drogę od roli religijnego języka pisanego do języka narodowego państwa Izrael, którym posługuje się obecnie 5 mln mieszkańców tego kraju.
W Meksyku Zapatyści uczynili częścią swojej walki o autonomię żądania o stworzenie warunków do odrodzenia języka Majów. Podobne wysiłki podejmowane są w celu przywrócenia do życia języka walijskiego w Wielkiej Brytanii, języka Indian Nawajo w Stanach Zjednoczonych, maoryskiego w Nowej Zelandii oraz kilku języków w Botswanie.
Jednak zdecydowana większość języków nie cieszy się tego rodzaju atencją. Tylko niecałe 4 procent języków świata jest oficjalnie uznawanych w krajach swojego pochodzenia. Wielu naukowców uważa, że najlepszym sposobem ochrony lingwistycznego bogactwa jest popieranie wielojęzyczności. Nie ulega wątpliwości, że narody muszą się ze sobą porozumiewać i dlatego niektóre języki służyły i nadal służą jako lingua franca. Z drugiej jednak strony wielojęzyczność stała się normą dla osób należących do językowej mniejszości. W takim kraju jak Papua Nowa Gwinea mimo ogromnej językowej różnorodności, większość mieszkańców włada pięcioma językami lub jeszcze większą ich liczbą.
Wyzwolenie języków mniejszościowych z nałożonych na nie ograniczeń może sprzyjać wzbogaceniu dziedzictwa narodowego wielu krajów. Pozytywnym przykładem może być przyjęta przed dziesięcioma laty w Norwegii ustawa o języku Saami mająca na celu zachowanie kultury lapońskiej. W tym kontekście nasuwa się również pytanie, dlaczego takie używane we Francji języki jak bretoński, język andaluzyjskich Romów (Caló) czy korsykański nie miałyby zostać uznane tam za języki oficjalne. Takie rozwiązanie z pewnością nie tylko nie zagroziłoby statusowi języka francuskiego jako języka narodowego, lecz pomogłoby kulturze tego kraju zachować nadającą jej życie energię.
Całe tysiąclecia doświadczeń ludzkości przetrwały w otulinie wielojęzycznej różnorodności, która może mieć równie istotne znaczenie dla kondycji naszej kultury jak nasze zdrowie, czy biologiczna rozmaitość gatunków. Wszystkie języki mają w pewnym sensie swój własnym świat i dopuszczając do zniknięcia któregoś z nich tracimy dużo więcej niż tylko słowa.
Trochę statystyk dotyczących słów, których nigdy nikt nie wypowie
(według Home " Publications " World Watch Magazine " 2001)
Udział języków europejskich w liczbie języków ogółem 4 procent
Udział języków afrykańskich w liczbie języków ogółem 30 procent
Liczba języków istniejących kiedyś w Peruwiańskiej Amazonii 500
Liczba języków, które przetrwały w tym regionie do dzisiaj (połowie z nich grozi zniknięcie) 57
Liczba obecnie istniejących języków 6 800
Języki którymi mówią społeczności cechujące się witalnością umożliwiającą im przetrwanie do końca tego wieku 600
Liczba języków, którymi mówi ponad 1 milion osób 250
Liczba języków, którymi porozumiewa się mniej niż 2 500 osób około 3 000
Udział społeczności uznawanych za autochtoniczne w ludności świata ogółem 4 procent
Udział języków, którymi mówią społeczności autochtoniczne w liczbie języków ogółem 60 procent
Udział dzieci dwujęzycznych w liczbie dzieci świata ogółem 66.0 procent
Udział dwujęzycznych mieszkańców USA w liczbie mieszkańców tego kraju ogółem 6.3 procent
PONADTO:
Językoznawcy i inżynierowie z całego świata pracują od siedmiu lat nad archiwum, które ma uchronić przed zapomnieniem ponad 1400 języków. Powstanie ono na trzycalowym niklowym dysku mającym trwałość , ok. dwóch tysięcy lat.
Mieszkańcy kontynentu europejskiego mówią około 150 językami, natomiast Unia Europejska ma 20 języków urzędowych. Odrobina arytmetyki pozwala dojść do wniosku, że liczba kombinacji językowych przy równoczesnym pełnym tłumaczeniu kabinowym wzrasta do 380. Zgodnie z szacunkami w tym największym ugrupowaniu integracyjnym współczesnego świata tłumaczy się od 1,5 do 2,0 milionów stron rocznie i liczba ta ciągle wzrasta.
Co drugi obywatel Europy potrafi porozumiewać się w języku innym niż ojczysty. Ponad 80 proc. Szwedów, Duńczyków i Holendrów zna przynajmniej jeden język obcy. Niemal wszyscy mieszkańcy Luksemburga (97 proc.) posługują się płynnie językiem obcym, podczas gdy w Wielkiej Brytanii i Irlandii współczynnik ten jest znacznie niższy i wynosi odpowiednio ok. 20 i 28 procent.
Dniem Języków jest 26 września.
Językami europejskimi o dużej liczbie użytkowników, nieposiadającymi statusu języka państwowego, są kataloński (9 milionów ludzi w Hiszpanii) oraz tatarski (5 milionów ludzi w Rosji).
Językami europejskimi zagrożonymi wymarciem są m.in. irlandzki, dolnołużycki, górnołużycki, kornijski, prowansalski, bretoński, gaskoński i fryzyjski.