Main menu:
KILKA DOBRYCH RAD z własnego doświadczenia
Pewnie je znacie, ale warto o nich pamiętać:
________________________________________
" Wyposażmy odpowiednio swoje stanowisko pracy. Zainwestujmy w funkcjonalne biurko i ergonomiczny fotel ze wsparciem na nogi (najlepiej tak, by stopy znalazły się prawie na wysokości pulpitu). Nonszalancki amerykański dżentelmen wypoczywający z butami na biurku, czy o zgrozo fotelu lub kanapie, to nie tylko demonstracja szpanerskiego luzu i niezależności, lecz także pozycja ułatwiająca relaks i lepsze krążenie. Ustawmy te mebelki w dobrze oświetlonym miejscu. Sprawmy sobie dobry komputer, drukarkę, dodatkowo w miarę możliwości laptopa (z dodatkową zewnętrzną klawiaturą) i skaner. Wyregulujmy kontrast i jasność ekranu (nie może być zbyt duża - szanujmy oczy).
" Pomyślmy o narzędziach wspomagających, takich jak słowniki oraz oryginalne oprogramowanie komputerowe. Przydatne programy to: pakiet typu Office (np. płatny Microsoft Office lub darmowy OpenOffice.org), oprogramowanie do odczytu (Adobe Reader - darmowy) i tworzenia plików PDF (Adobe Acrobat - płatny) oraz słowniki elektroniczne. Bardzo pożyteczne może też być oprogramowanie OCR umożliwiające przetwarzanie tekstu zeskanowanych i pochodzących z plików PDF na normalny tekst nadający się do edycji (uznaną pozycję zajmuje tu ABBYY FineReader). Osobną kategorię stanowią programy wspomagające tłumaczenie typu CAT (Computer Aided Translation). Na czoło wysuwają się tutaj dwa programy: stosunkowo drogi Trados oraz tańszy Wordfast (mający duże możliwości). Jednak tego rodzaju inwestycja ma sens tylko wówczas, gdy tłumaczymy liczne, podobne do siebie teksty o stosunkowo dużej powtarzalności wyrażeń.
" Nie śpieszmy się z inwestycjami. Nawet, jeśli od razu stać nas na wszystko, lepiej zaczynać ostrożnie od podstawowego wyposażenia i dokupywać sprzęt i oprogramowanie krok po kroku, w miarę pojawiania się rzeczywistych potrzeb.
" Wybierzmy formę działalności. Na początek mamy w zasadzie dwie możliwości: działalność gospodarcza lub praca wolnego strzelca (freelancer). Każda z nich ma swoje wady i zalety, z którymi można zapoznać się na licznych forach internetowych i portalach wspierających przedsiębiorczość. W dużym skrócie, pierwszy wariant wiąże się z potrzebą zarejestrowania działalności oraz opłacania składek na ubezpieczenia społeczne i emerytalne, daje jednak możliwość odliczania kosztów uzyskania przychodu, w tym również związanych z amortyzacją sprzętu i wyposażenia. Druga możliwość to głównie praca w oparciu o umowy o dzieło pozwalające na odliczenie od przychodu kosztów jego uzyskania w wysokości 50 procent, co oznacza w praktyce zastosowanie stawki podatku dochodowego niższej niż 10%.
" Postarajmy się o zlecenia. Przekonamy się wkrótce, że to dużo trudniejsze zadanie niż wybór formy prawnej naszej działalności i wyposażenie mikro biura, które na dobrą sprawę może sprowadzać się do komputera, drukarki i telefonu. Nie ma tu, stuprocentowo sprawdzonej recepty. Trzeba wytrwale szukać okazji, odwiedzać internetowe portale z ofertami pracy, składać propozycje biurom i agencjom tłumaczeń (direct mail) oraz stworzyć własną stronę internetową prezentującą nasze kwalifikacje, możliwości, predyspozycje, doświadczenia i dorobek. Opracujmy własną ofertę i umieśćmy ją we wszystkich możliwych portalach, w postaci krótkiego profilu lub w pełniejszej formie. Jeśli dopiero zaczynamy i natrafiamy na mur obojętności ze strony wydawców i biur tłumaczeń - nie zniechęcajmy się. Każdy kiedyś zaczynał a sukces jest wypadkową determinacji, pasji, wytrwałości i zamiłowania - kiedyś nadejdzie, trzeba mu tylko pomóc, by nie kazał na siebie zbyt długo czekać.
" W miarę pojawiania się w zawodowym CV nowych wpisów, świadczących o dorobku i doświadczeniu, powinno być coraz łatwiej. Debiutanci i osoby pragnące poszerzyć zakres współpracy mogą też wysyłać aplikacje do biur poszukujących tłumaczy, załączając swoją ofertę lub wypełniając elektroniczne formularze znajdujące się na ich stronach internetowych w dziale praca dla tłumaczy. W odpowiedzi otrzymuje się na ogół próbkę, która teoretycznie powinna liczyć dwie lub trzy strony, jednak często (zwłaszcza w przypadku wydawnictw) rozrasta się do rozmiarów całego rozdziału. Do próbek podchodźmy z należytą atencją. Ich dobre wykonanie nie jest wprawdzie gwarancją otrzymania zlecenia, jednak stanowi istotny krok w tym kierunku. Uwaga na zbyt długie próbki - zdarzają się nieuczciwi partnerzy, którzy posługując się edycyjnym montażem i korektą redakcyjną tworzą za darmo książkę, kosztem aplikujących, którym nawet nie odpowiadają. Jej brak nie jest zresztą dramatem, bo prędzej czy później może ona jeszcze nadejść i to z propozycją współpracy.
" Podejmujmy się wykonania tylko tych zleceń, które możemy dobrze i terminowo zrealizować, w sposób całkowicie odpowiedzialny i kompetentny, w oparciu o własne możliwości techniczne i merytoryczne. Zaplanujmy odpowiednio pracę i podzielmy ją na mniejsze porcje, które będziemy wykonywać przez kolejne dni i tygodnie. Postulat ten dotyczy, rzecz jasna, zwłaszcza większych zleceń i sytuacji, w których bierzemy na warsztat nową książkę czy opowiadanie.
" Dżentelmeni nie mówią wprawdzie podobno o pieniądzach, ale my powinniśmy. Zastanówmy się zatem nad tym ile nasza praca jest warta dla nas i innych, rozejrzymy się w Internecie, porozmawiajmy ze znajomymi i ustalmy jakąś sensowną stawkę. Podstawą rozliczania się z klientami indywidualnymi oraz z biurami i agencjami tłumaczeń jest tzw. strona rozliczeniowa (nazywana również standardową) zawierająca na ogół 1800 znaków ze spacjami (tłumaczenia uwierzytelnione 125 znaków ze spacjami) W przypadku wydawnictw jest to zazwyczaj arkusz wydawniczy (ok. 22,2 str. rozliczeniowych). Podmioty zagraniczne stosują często stawkę za słowo. W zależności od języka strona rozliczeniowa może zawierać od 250 do 300 słów). Rozsądna stawka powinna z jednej strony uwzględniać realia rynkowe, z drugiej zaś nasze umiejętności i oczekiwania. Nie powinna być zbyt niska, bo dumping jest praktyką naganną nie tylko w handlu międzynarodowym, lecz może budzić podejrzenia co do jakości tego szczególnego i szlachetnego produktu, którym jest przekład.
" Mamy już za sobą akcję promocyjno - akwizycyjną albo, mówiąc prościej poszukiwania klientów, które zakończyły się sukcesem i dochodzi do zawarcia umowy. Jeśli jesteśmy freelancerem (wolnym strzelcem), to wybieramy najczęściej umowę o dzieło, co sprawia, że nasi klienci występują w charakterze płatników, tzn. odprowadzają w naszym imieniu podatek dochodowy do Urzędu Skarbowego. Wzór odpowiedniej umowy znajdziemy w Internecie. W przypadku większych zleceń np. książek warto uwzględnić w niej zaliczkę.
" Dbajmy o gramatykę, interpunkcję, stylistykę i wierność przekładu. Pogodzenie tych wymogów bywa niekiedy trudne, zwłaszcza wówczas, gdy tłumacząc tekst stajemy wobec wyboru: albo wierna zgodność z oryginałem, albo piękno tekstu docelowego. Wytrawni tłumacze twierdzą, że Z przekładem jest jak z kobietą: albo piękna, albo wierna i dodają, że rzadko udaje się połączyć te cechy.
Mimo iż trudno się zgodzić z tego rodzaju prześmiewczymi, trochę seksistowskimi porównaniami, to zarówno tłumaczy jak i tłumaczki obowiązuje zasada unikania dosłowności w przekładach. Może zabrzmi to kontrowersyjnie i wzburzy niejednego perfekcjonistę, ale nadmierna, niewolnicza dokładność i dosłowność szkodzi oryginałowi. Potrafi zabić styl i zniechęcić czytelnika. Tekst musi się dobrze czytać. Przekład nie jest prostym tłumaczeniem słów i ich dodawaniem, lecz stanowi proces transformacji, w wyniku którego powstaje nowy tekst i nowa jakość.
" Nie ulegajmy czołobitnej fascynacji tekstem wyjściowym, szukajmy wytrwale alternatywnych sformułowań i konstrukcji z pełnym szacunkiem dla autora, wydawcy i czytelników. Popatrzmy, jak robią to inni. Zarówno ci najwybitniejsi, najwyższej klasy artyści przekładu, tacy jak Tadeusz Boy Żeleński i Stanisław Barańczak, Joanna Guze czy Maciej Słomczyński, jak i przyzwoicie wykonujący tę pracę rzemieślnicy, których tu nie wymieniam, by nikogo nie urazić.
" Doskonalmy swoje umiejętności. Internet kryje w sobie ogromne skarby (ale i sporo śmieci). Można w nim znaleźć wiele dobrych rad na wszelkie możliwe tematy. Nie brakuje też artykułów o tłumaczeniach, poradników i monografii. W sieci można również trafić na różne raporty, opracowania i oferty dotyczące rynku tłumaczeń, pozwalające nam wyrobić sobie pogląd o szansach na znalezienie dla siebie miejsca w tym bardzo szczególnym świecie przekładów.
" Niezależnie od tego, że staramy się kreatywnie odtwarzać i transformować dzieła innych co wiąże się z koniecznością pisania - czytajmy sami. Możliwie jak najwięcej, niespiesznie, według ustalonego wcześniej klucza, zgodnie z własnymi zainteresowaniami i obraną specjalizacją translatorską. Warto zajrzeć też do podręczników gramatyki i stylistyki oraz zapoznać się z radami bardziej doświadczonych kolegów znajdującymi się w globalnej sieci, na forach internetowych.
" Sprawdzajmy wątpliwe słowa, zdania, zwroty i pojęcia w słownikach. Korzystajmy z dobrodziejstw Internetu. W zasięgu kilku kliknięć znajduje się całe niezmierzone bogactwo zasobów lingwistycznych, korpusy językowe, glosariusze i poradniki. Jeśli nie mamy pewności, zaznaczmy wątpliwe miejsce w tłumaczonym tekście, pozostawmy w razie konieczności zapis oryginalny i idźmy dalej. Nikt nie wie wszystkiego. Poszukamy wkrótce głębiej, podzwonimy do zaprzyjaźnionych specjalistów i konsultantów, damy popracować podświadomości i przekonamy się niebawem, że rozwiązanie jest tuż, tuż.
" Pilnujmy formalnego porządku. Czy zastosowaliśmy w tłumaczonym dokumencie konstrukcję zgodną z oryginałem, formatowanie: podział tekstu na akapity, rozdziały, krój czcionki itd. Przeczytajmy dokładnie cały tekst polski przed oddaniem - w ramach rygorystycznej autokorekty. Nie pozostawiajmy tego zadania tylko w rękach profesjonalnych mistrzów korekty pracujących w wydawnictwach. Niezależnie od naszych starań pewnie jeszcze coś znajdą, jednak im mniej usterek wypunktują, tym lepiej.
Skorzystajmy z wyspecjalizowanych narzędzi korektorskich w celu poprawienia literówek i zdarzających się często podwójnych lub brakujących spacji. Skoro już o nich mowa, to pamiętajmy o tzw. "twardej spacji" pozwalającej spójnikom utrzymać odpowiednią pozycję w tekście.
" Ważna jest terminologia, język stosowany w poszczególnych dziedzinach. Musi być adekwatny do tłumaczonego przez nas tekstu i zgodny z wymogami klientów. Bądźmy konsekwentni, powtarzające się nazwy, terminy, pojęcia, tytuły rozdziałów czy sekcji muszą być tak samo tłumaczone w całym tekście. Zwracajmy uwagę na konsekwentne stosowanie zaokrągleń oraz pisownię liczb, cyfr, jednostek miar i wag, zgodną z wymogami języka docelowego. To samo dotyczy zgodności formatu daty.
" Twórzmy w tekście własne przypisy wyjaśniające określone pojęcia. Czyńmy to jednak z dyskretnym umiarem. Liczmy na inteligencję czytelników, nie starajmy się epatować ich własną erudycją i konkurować nią z wiedzą autora. Unikajmy zbyt długich zdań i konstrukcji składniowych zdarzających się czasem w tekście oryginalnym.
" Przestrzegajmy bezwzględnie terminów. Czas to pieniądz. Zwłoka może spowodować negatywne, a czasami wręcz katastrofalne konsekwencje. Klienci mają swoje plany i harmonogramy, pracują w łańcuszku współzależności. Nie odkładają na ogół tekstu na półkę, tylko go wykorzystują, włączając go do obiegu w procesie kreowanych przez siebie wartości. Pamiętajmy o pozostawieniu sobie odpowiedniej ilości czasu na dokonanie własnej korekty przed oddaniem pracy. Jeśli zajmujemy się przekładem literacki, to musimy w zasadzie wykonać całą pracę dwukrotnie. W pierwszej fazie tłumaczymy tekst, zaś w drugiej nadajemy mu rangę przekładu, co jest równoznaczne z przeoraniem całości od nowa, tak, by nasycić książkę duchem języka polskiego.
" Uważajmy na skróty, tytuły książek, nazwy geograficzne i tytuły naukowe, stosując zasadę rozważnej ostrożności. Jeśli spolszczamy nazwę, dobrze jest podać w nawiasie obcojęzyczny skrót np. Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC) chyba, że powszechnie przyjęty jest skrót polski, taki np. jak MFW.
" Pracujmy racjonalnie. Od czasu do czasu zafundujmy sobie małą przerwę na herbatę, kawę, spacer z psem lub pogadanie z przyjaciółmi przez telefon albo na skyp'ie (można też - a nawet trzeba - z żoną, mężem dziećmi, partnerem lub partnerką). Poćwiczmy trochę na domowej wioślarce, rowerku stacjonarnym, steperze, orbitreku. Warto też pojeździć na rowerze, popływać, pobiegać albo przynajmniej pokręcić się trochę na talerzu obrotowym lub wykonać kilka ćwiczeń rozciągających mięśnie (stretching). Pamiętajmy - w zdrowym ciele zdrowy duch.
KOMPUTER LUBI PORZĄDEK I BEZPIECZEŃSTWO
" Nie wystarczy wytrwale i entuzjastycznie pracować, chociaż to też bardzo wiele. Czas jest dobrem bezcennym i coraz rzadszym, bo nie ma substytutu. Zastanówmy się zatem nad optymalizacją własnych zasobów i wysiłków, po to by racjonalnie nim gospodarować. Nie dajmy się przytłoczyć tej całej masie dokumentów, tekstów, rachunków, faktur, programów wspomagających pracę oraz korespondencji z klientami, partnerami i przyjaciółmi. W przeciwnym wypadku powstanie z nich ogromny elektroniczny stos, bezładny, trudny do okiełznania i uniemożliwiający sensowne zarządzanie własnym czasem.
Ta góra elektronicznych papierów składa się, z grubsza biorąc, z e. maili oraz folderów roboczych.
Poczta elektroniczna (E-maile)
Jeśli jesteśmy aktywni, to mamy ich przeważnie całkiem sporo. Pierwszym krokiem jest pogrupowanie ich w taki sposób, by znaleźć w razie potrzeby wszystko, czego potrzebujemy. Utwórzmy w skrzynce wiadomości przychodzących oddzielne foldery dotyczące poszczególnych istotnych klientów, z którymi utrzymujemy częste i dobre kontakty. Postarajmy się o to, by listy wpływające z określonych adresów były automatycznie wprowadzane do odpowiedniego folderu. Zapewni nam to przejrzystość. Następnym posunięciem jest pozbycie się spamu. Służą do tego odrębne wyspecjalizowane programy do zarządzania pocztą. Można też skorzystać z opcji, którą zapewnia program Microsoft Outlook, automatycznie kierujący niepożądane e. maile do osobnej skrzynki (wiadomości śmieci), przeglądanej i opróżnianej tylko raz na jakiś czas. Kolejny krok to przejrzenie pozostałych e. maili znajdujących się w skrzynce wiadomości przychodzących oraz usunięcie tych, które uważamy za zbędne i pozostawienie na później innych, do przeczytania w wolnej chwili. Jeśli przebywamy czasami poza biurem lub wyjeżdżamy na wakacje, uwzględnijmy w programie poczty wychodzącej opcję automatycznej odpowiedzi skierowanej do osób, które kontaktują się z nami drogą elektroniczną podczas naszej nieobecności lub wówczas, gdy nie możemy natychmiast zająć się korespondencją. Gdy liczba wiadomości jest szczególnie duża możemy dokonywać co jakiś czas generalnych porządków, przenosząc je z programu pocztowego do osobnego archiwum, w tym samym komputerze lub na zewnętrzny twardy dysk. Jeśli skrzynka pocztowa jest odpowiednio pojemna, to może wystarczyć autoarchiwizowanie wiadomości.
Foldery robocze
" Systematyka jest tu równie istotna jak w przypadku e. maili. Ustanawiamy główny folder roboczy, następnie podfoldery dla wszystkich klientów w celu przechowywania w nich tekstów otrzymywanych i wysyłanych. Dobrym rozwiązaniem jest następnie utworzenie w podfoloderze każdego klienta dwóch kolejnych podfolderów. Jednego dla tekstu oryginalnego i drugiego dla tekstu przetłumaczonego. Obydwa teksty warto przechowywać przez dłuższy czas, z jednej strony jako materiał mogący posłużyć wykonywaniu nowych, zbliżonych prac, z drugiej jako materiał "dowodowy" - w przypadku jakichkolwiek nieporozumień lub wątpliwości zgłaszanych na przykład w kontekście podatkowym.
Faktury i rachunki
" Podobne zasady porządkowe stosujemy w odniesieniu do faktur i rachunków. Tworzymy w tym celu folder zatytułowany rozliczenia oraz dwa podfoldery zatytułowane faktury/rachunki otrzymywane (za zlecenia wykonane przez współpracowników czy podwykonawców) oraz faktury/rachunki wystawiane (za prace zrealizowane przez nas). W przypadku folderu zawierającego faktury/rachunki wystawiane przygotujmy formularze zawierające wszystkie dane klienta, z nagłówkiem i adresem oraz miejscem In blanco do wpisywania takich danych jak numer zlecenia, wielkość tekstu (liczba standardowych stron i/lub słów, stawka za stronę i/lub słowo oraz łączna wartość zlecenia. Folder rozliczeń może także zawierać podfolder, w którym będziemy przechowywać zlecenia otrzymywane od klientów lub podpisywane z nimi umowy o dzieło.
" Warto także zamieścić tam zestawienie zbiorcze wystawianych faktur/rachunków, zawierające rubryki, w których będziemy zamieszczać informacje na temat stanu płatności. Powinno ono numer faktury/rachunku, nazwę firmy klienta lub jego nazwisko, datę wystawienia, kwotę oraz kolumnę przeznaczoną na uwagi.
" Podobną procedurę można wdrożyć w odniesieniu do faktur/rachunków otrzymywanych.
" Kolejnym folderem jest archiwum służące przechowywaniu dla celów podatkowych potwierdzeń płatności zrealizowanych drogą internetową na rzecz podwykonawców oraz wnoszonego ich imieniu podatku.
Bezpieczeństwo danych
" Pamiętajmy o okresowym sporządzaniu kopii wszystkich wyżej wymienionych informacji backupów, poprzez przenoszenie ich na zewnętrzny stacjonarny twardy dysk, nośnik informacji (CD-ROM), do laptopa, jeśli jest odpowiednio pojemny lub do pendrive'a. Jeszcze lepszy jest backup całego systemu. Zadbajmy przedtem o higienę systemu poprzez pozbycie się zbędnych kopii. Backupy wykonanej pracy w odstępach dziennych i tygodniowych powinny stać się naszą drugą naturą, podobnie jak i gruntowna archiwizacja całości danych za określony rok natychmiast po jego upływie. Jeśli nie dysponujemy własnym dodatkowym twardym dyskiem zewnętrznym, można rozważyć wynajęcie powierzchni na serwerze należącym do jednego z licznych dostawców usług internetowych.
" Równie istotną sprawą jest chronienie komputera przed nieproszonymi gośćmi w rodzaju wirusów i programików szpiegujących (konie trojańskie). W tym celu powinniśmy zaopatrzy ć się w dobry, najlepiej profesjonalny program antywirusowy taki np. jak Norton firmy Symantec lub ESET NOD32 Antivirus (używam go z powodzeniem od dwóch lat - jest naprawdę doskonały). Jeśli chcemy uniknąć wydatku ok. 100 PLN rocznie, możemy skorzystać z jednego z programów osiągalnych pod adresem: http://www.dobreprogramy.pl/
" Kolejnym zabiegiem higienicznym jest pozbywanie się z komputera różnych bezużytecznych plików tymczasowych i błędów rejestrowych, które w miarę upływu czasu mogą znacznie spowolnić jego działanie. Osobiście posługuję się w tym celu elektronicznym robocikiem firmy Advanced System Care Pro, który naprawdę sporo potrafi: usuwa śmieci i spyware, naprawia rejestr, defragmentuje dysk, optymalizuje system i sprawdza wszystkie zabezpieczenia. Kosztował ok. 60 PLN, ale było warto. Można też uniknąć tego wydatku, korzystając z rocznej promocji (patrz: http://technetblog.pl/index.php/ lub ściągnąć sobie mniej zaawansowaną wersję tego programu z ww. wortalu dobre programy.